Najlepsza trasa na Święty Krzyż zależy od tego, czy chcesz po prostu wjechać pod klasztor, czy zrobić dłuższą, bardziej sportową pętlę przez Łysogóry. Poniżej rozkładam to na konkretne warianty: skąd ruszyć, który odcinek faktycznie da się przejechać rowerem, jak wygląda nawierzchnia i gdzie najłatwiej popełnić błąd przy planowaniu wyjazdu. Dzięki temu łatwiej wybierzesz opcję dopasowaną do formy, czasu i rodzaju roweru.
Najważniejsze informacje na start
- Jeśli celem jest sam szczyt, najprostszy wjazd prowadzi z Huty Szklanej i liczy nieco ponad 2 km asfaltu.
- Najspokojniejszy rowerowy wariant w okolicy to ścieżka „Śladem kolejki wąskotorowej” między Nową Słupią a Świętą Katarzyną.
- Najbardziej sportowa opcja to pętla 41,6 km przez Świętą Katarzynę, Nową Słupię, Bodzentyn i Podgórze.
- W Świętokrzyskim Parku Narodowym trzymaj się odcinków udostępnionych rowerzystom i nie zakładaj, że każdy szlak pieszy nadaje się do jazdy.
- Na krótkim wjeździe liczy się przełożenie i hamulce, a na dłuższej pętli komfort jazdy i zapas wody.
Najkrótszy wjazd na szczyt zaczyna się w Hucie Szklanej
Jeżeli interesuje Cię przede wszystkim sam cel wycieczki, czyli wjazd pod klasztor na Łysej Górze, to Huta Szklana jest najrozsądniejszym punktem startowym. Z parkowania przy podnóża zostaje już tylko nieco ponad 2 km asfaltowej drogi na szczyt, a ta sama trasa jest używana także przez samochody i rowery. To ważne, bo nie mówimy o technicznym singlu ani o leśnym szutrze, tylko o krótkim, konkretnym podjeździe.
W praktyce oznacza to jeden prosty wniosek: ten odcinek jest krótki, ale potrafi zmęczyć. Dla mnie to dobra opcja wtedy, gdy chcę szybko dojechać na górę, zobaczyć klasztor, gołoborze i wrócić bez robienia z wyjazdu całodziennej wyprawy. Jeśli szukasz spokojnego kręcenia kilometrów, lepiej od razu spojrzeć na dłuższe warianty. Właśnie dlatego warto porównać dostępne trasy, zamiast wybierać pierwszą z brzegu.

Który wariant trasy wybrać, zależnie od formy i celu
W tym rejonie widzę trzy sensowne scenariusze. Każdy daje inny efekt, więc nie ma jednej „najlepszej” opcji dla wszystkich. Poniżej zestawiam je tak, jak sam oceniłbym je przed wyjazdem.
| Wariant | Dystans | Nawierzchnia | Plusy | Ograniczenia | Dla kogo |
|---|---|---|---|---|---|
| Huta Szklana - Święty Krzyż | ok. 2-2,5 km | Asfalt | Najszybszy wjazd na szczyt, prosty do zaplanowania, dobra opcja „na konkretny cel” | Krótkie, strome podejście; mało jazdy, dużo podjazdu | Dla osób, które chcą zobaczyć klasztor i wrócić bez długiej pętli |
| Nowa Słupia - Święta Katarzyna śladem kolejki wąskotorowej | 16,1 km | Ścieżka pieszo-rowerowa i odcinki edukacyjne | Przyjemna, spokojna, dobra dla początkujących, ciekawa historycznie | Nie jest to bezpośredni wjazd na szczyt | Dla rodzin i osób, które chcą pojechać rekreacyjnie |
| Pętla przez Świętą Katarzynę, Nową Słupię, Bodzentyn i Podgórze | 41,6 km | Asfalt, drogi rowerowe, pasy rowerowe, droga gruntowa leśna | Najbardziej sportowy i kompletny wariant, dobra ekspozycja na cały region | 470 m przewyższenia, dłuższy czas, więcej zmiennych po drodze | Dla rowerzystów, którzy chcą zrobić pełny dzień w siodle |
Gdybym miał doradzić bez owijania, do samego Świętego Krzyża wybrałbym Huta Szklana, a na dłuższą i spokojniejszą wycieczkę - ścieżkę kolejki albo pełną pętlę 41,6 km. Najważniejsze jest to, żeby nie mieszać tych dwóch celów, bo szybki wjazd na szczyt i rekreacyjna jazda po parku to po prostu dwa różne wyjazdy. Z tego wynika też kolejna rzecz: trzeba wiedzieć, gdzie w tym rejonie kończy się komfort, a zaczyna realny wysiłek.
Jak wygląda jazda przez park i gdzie najłatwiej się przeliczyć
Świętokrzyski Park Narodowy nie jest miejscem, w którym planuję jazdę „na skróty”. Oficjalnie rowerem przejedziesz tylko po odcinkach udostępnionych do turystyki rowerowej, więc przed wyjazdem dobrze jest sprawdzić, czy dany fragment jest trasą rowerową, drogą asfaltową czy zwykłym szlakiem pieszym. To ważne rozróżnienie, bo w tym terenie bardzo łatwo pomylić malowniczą trasę spacerową z odcinkiem rzeczywiście wygodnym dla roweru.
Na dłuższej pętli przez park nawierzchnia jest mieszana: 14,6 km asfaltu, 6 km dróg dla rowerów, 4,8 km pasa ruchu dla rowerów i 16,2 km drogi gruntowej leśnej. Najbardziej wymagające fragmenty zaczynają się na końcu drogi leśnej przed Nową Słupią oraz na odcinku między Bodzentynem a Podgórzem. To właśnie tam wielu rowerzystów przecenia siły, bo na mapie wszystko wygląda dość równo, a w terenie podjazdy szybko podnoszą tętno. Dobrze jest przyjąć jedno założenie: w tym rejonie lepiej jechać równo niż ambitnie.
Warto też pamiętać, że nie każdy popularny odcinek pieszy jest trasą rowerową. Na przykład niebieski szlak z Nowej Słupi na Święty Krzyż to klasyczna droga pielgrzymkowo-turystyczna, ale z punktu widzenia rowerzysty sensowniejszy jest wjazd asfaltowy z Huty Szklanej albo dłuższy przejazd ścieżką kolejki. To oszczędza nerwy i eliminuje ryzyko, że zjedziesz na fragment, na którym jazda przestaje być wygodna albo w ogóle nie ma sensu.
Jaki rower ma tu najwięcej sensu
Na krótkim wjeździe do Świętego Krzyża da się pojechać niemal każdym sprawnym rowerem, ale nie każdy wybór będzie równie rozsądny. Na asfaltowy podjazd z Huty Szklanej wystarczy trekking, gravel albo rower crossowy, pod warunkiem że ma sensowne przełożenia i sprawne hamulce. Jeśli jedziesz rowerem szosowym, też nie jest to zły pomysł, ale tylko wtedy, gdy nie boisz się stromszego finiszu i masz odpowiednio lekkie biegi.
Na dłuższej pętli przez park najlepiej sprawdzają się rowery, które dobrze znoszą mieszane nawierzchnie. Ja celowałbym w:
- gravel z oponami około 35-45 mm,
- trekking z niższymi przełożeniami,
- MTB, jeśli chcesz pojechać pewnie także po odcinkach leśnych,
- e-bike, jeśli chcesz skrócić odczuwalny wysiłek, ale nadal planujesz trasę z głową.
Na taki wyjazd zabieram zwykle co najmniej 1,5 l wody, lekką przekąskę i coś przeciwdeszczowego, bo w górach świętokrzyskich pogoda potrafi zmienić się szybciej, niż sugeruje prognoza z rana. To nie są może wielkie wymagania, ale właśnie takie detale decydują o tym, czy wrócisz zadowolony, czy tylko przemęczony. A skoro sprzęt mamy omówiony, zostaje najpraktyczniejsza część: skąd ruszyć i co połączyć z wyjazdem.
Gdzie zatrzymać się po drodze i jak ułożyć sensowny dzień
Najwygodniejszą bazą pod krótki wjazd jest Huta Szklana, bo stamtąd praktycznie od razu zaczynasz podjazd. To dobry układ, jeśli przyjeżdżasz samochodem, chcesz szybko wejść na górę z rowerem albo robisz wyjazd z dziećmi i nie planujesz długiej jazdy. W takim wariancie nie komplikuję logistyki: auto zostaje na dole, a samą trasę traktuję jako główny punkt programu.
Jeśli chcesz zrobić bardziej turystyczny dzień, lepszym punktem startowym będzie Nowa Słupia. Tam możesz połączyć jazdę z miejscami, które faktycznie dodają wyjazdowi charakteru, jak figura pielgrzyma, muzeum hutnictwa czy wejście na ścieżkę kolejki wąskotorowej. Z kolei Święta Katarzyna ma sens jako baza do dłuższej pętli, bo stąd łatwo wpiąć się w trasę łączącą park, okolice Nowej Słupi i Bodzentyna. To już nie jest tylko dojazd do jednego punktu, ale pełniejszy dzień na rowerze.
Jeżeli mam z tego rejonu zrobić prosty plan, to rozpisuję go tak: krótki wjazd z Huty Szklanej, półdniowa jazda ścieżką kolejki albo całodniowa pętla 41,6 km. Każda z tych opcji działa, ale każda odpowiada na inne potrzeby. Gdy to dobrze ustawisz na początku, końcówka wyjazdu nie zaskoczy ani dystansem, ani podjazdem, ani tempem całej trasy.
Najbardziej sensowny wybór zależy od tego, czy chcesz wjechać na szczyt, czy zrobić dobrą pętlę
Jeśli zależy Ci na konkretnym celu, wybierz Hutę Szklaną i asfaltowy wjazd pod Święty Krzyż. To najkrótsza droga do klasztoru i najlepszy wariant dla osób, które chcą po prostu dotrzeć na górę. Jeśli szukasz spokojniejszej jazdy i większej przyjemności z samego kręcenia, lepsza będzie ścieżka kolejki wąskotorowej między Nową Słupią a Świętą Katarzyną. A gdy chcesz zrobić pełny sportowy dzień, pętla 41,6 km daje najbardziej kompletny obraz tego rejonu.
Ja patrzę na ten obszar właśnie przez pryzmat celu wyjazdu, bo w Górach Świętokrzyskich łatwo wybrać trasę „ładną na mapie”, a potem rozczarować się nawierzchnią albo stromizną. Tutaj lepiej postawić na prosty wybór niż na przypadkową improwizację. Wtedy Święty Krzyż naprawdę działa jako dobry rowerowy kierunek, a nie tylko popularny punkt na trasie.